Z rozważań o płci dobrych duchów, czyli odpowiedź na pytanie: „Czy anioł może być kobietą?”

Wyobrażenie Wiktorii było jednak na tyle silne, że częściowo zlało się z aniołem-młodzieńcem z Nowego Testamentu. I tak w sztuce średniowiecznej anioł ów otrzymał skrzydła jako stały już atrybut (przejął je właśnie od Nike i Wiktorii), a jego twarz stała się bardziej kobieca.

Taka hermafrodytyczna postać podkreślała w sztuce gotyckiej bezcielesną naturę dobrego ducha. W średniowieczu aniołowie osiągnęli na wizerunkach apogeum tajemniczości, łagodności i delikatności. Wystarczy zapoznać się z ikonografią tego okresu: dobre duchy tchną nieuchwytnym mistycznym spokojem, delikatne lekko kobiece twarze to kwintesencja czystości, harmonii i uduchowienia. Wystarczy spojrzeć na dzieła Lochnera i anonimowych artystów, na zdecydowanie kobiecego Anioła uśmiechającego się, przepięknej, sztandarowej rzeźby gotyku na portalu  katedry w Reims (XIII w.), później na obrazy Memlinga, Altodorfera, Belliniego, Rafaela, Botticellego, Fra Angelico itd.

W XVI wieku za sprawą manieryzmu anioły stały się jeszcze bardziej kobiece, ale niestety paradoksalnie przyczyniło się to do upadku tego wspaniałego tematu w sztukach pięknych. Aniołowie zostali zarzuceni nadmiarem ozdób i ornamentów. Wysublimowane fałdy sukien komponowały się z wypielęgnowanymi i coraz bardziej zniewieściałymi twarzyczkami. Niebiańscy posłańcy pogrążyli się w nadmiernej słodyczy i zorientowane płciowo utraciły sferę inności i tajemniczości niewidzialnego świata. Manierystyczną spuściznę przejęli artyści barokowi, wynaturzając jeszcze bardziej godność duchów, główną uwagę przypisując elegancji stroju i układowi ciała. Wzorcowym przykładem jest skądinąd wspaniała rokokowa rzeźba Günthera Zwiastowanie, gdzie precyzyjna i elegancka postać św. Gabriela Archanioła przypomina wypomadowaną damę dworu z czasów Ludwika XIV.

Naturalnie w sztukach plastycznych oraz w literaturze wieków późniejszych kobiece anioły pojawiały się wielokrotnie, wystarczy chociażby przywołać dokonania prerafaelitów lub naszego poczciwego Matejki, który swoim aniołkom rysował twarzyczki ukochanych córek. Nie zmienia to jednak prawdy, że dawne wyobrażenia utraciły duchową moc i otrzymały status alegorii.

Zauważmy jednak, że mowa tu cały czas o wyobrażeniach aniołów, a nie o samych aniołach. Te, mimo czynionych przez artystów wysiłków, pozostają bezcielesne i istnieją poza płcią, takie też już pozostaną i nic na to nie poradzimy. W miarę bezpiecznie możemy zatem na użytek prywatny wyobrażać sobie anioła w taki sposób, jak podpowiada nam intuicja. Jeżeli kwintesencją piękna i opiekuńczości pozostaje dla kogoś siłacz i kulturysta, to osobisty anioł tej osoby może jawić się temu komuś w takiej powierzchowności. Historia uczy, że aniołowie oraz demony przyjmują umowne ciała niczym sukienki i objawiają się ludziom zgodnie z tkwiącymi w nich oczekiwaniach, wyobrażeniach. Określając to jeszcze precyzyjniej, aczkolwiek bardziej filozoficznie, można postawić tezę, że nasze zmysły widzą i słyszą tak, jak im nakazuje mózg.

Obietnic należy dotrzymywać, trzeba więc na koniec odpowiedzieć na tytułowe pytanie, czy kobieta może być aniołem? Ależ naturalnie, że może! Tyle, że nie w sensie ontologicznym, ale funkcjonalnym. Anioł to przecież ten, kto wypełnia powierzoną przez Boga misję. Jeżeli więc podajesz komuś wodę i pocieszasz w chorobie, jesteś aniołem. Jeżeli bezinteresownie podwozisz kogoś do pracy lub szkoły, jesteś aniołem. Jeżeli, jeżeli, jeżeli, ale czy tak odpowiedź usatysfakcjonuje wszystkich?

 

Inne artykuły autora

Pieśń słoneczna albo pochwała stworzeń (II)

Biedaczyna z Asyżu i Pieśń słoneczna (I)